Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 138
Pokaż wszystkie komentarzeBrawa dla autora, też jestem zwolennikiem rozsądku i zachowania umiaru. Ja przez pierwszy sezon jeździłem Cagiva 125ccm. Pochamowałem dumę i chęć szpanu, która jest nieodłączną cechą (w mniejszym lub większym stopniu, ale jest) wszystkich amatorów ścigaczy. Motorek bardzo lekki, zwrotny, mało palił, a przy 30 koniach był zupełnie wytarczający jeśli chodzi o przyspieszenie w mieście. Bardzo łatwo nauczyć się na nim schodzenia na kolano, różnych zachowań maszyny towzrzyszących czasem przejeżdżaniu przez tory tramwajowe itp. Polecam. Dopiero później warto przesiadać się na większą maszynę i najlepiej też nie za dużą. 500-600, potem dopiero 900 i w zwyż. Dzięki zmianom na mocniejszy motor nie popadamy w rutynę występującą koło 4kkm, bo przy każdej przesiadce czujemy lekki respekt przed nowym sprzętem.
OdpowiedzBrak odpowiedzi do tego komentarza